Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 marca 2016

Wystawa w Olio&Farina


Jeszcze w lutym odbył się wernisaż prac polskiego artysty, którzy publikuje prace pod pseudonimem Michael Pontez. Jego twórczość jest tak wyjątkowa, że po prostu trzeba pokazać ją szerszemu odbiorcy. 
Oto kilka zdjęć z wystawy w Olio&Farina: 












KT

piątek, 4 marca 2016

Wkrótce topimy Marzannę - warsztaty w SPK

W sobotę i niedzielę, w polskiej szkole SPK w Limerick, przy uprzejmości Moniki Nowak, z projektów Ence Pence oraz Kolorowy Jarmark, Slavic Inspirations zaprasza na warsztaty.
Pani Monika pokaże dzieciom jak zrobić Marzannę, która potem zostanie uroczyście utopiona w rzece, aby przegonić zimę i powitać wiosnę.
Relację z wydarzenia można będzie przeczytać na blogu w kolejnym tygodniu. 



A tutaj kilka słów o tradycji topienia Marzanny:

Zwyczaj ten pochodzi, jak się pewnie domyślacie, jeszcze z czasów starosłowiańskich. W Polsce i innych słowiańskich krajach, pierwszy dzień wiosny obchodzimy 21 marca. Dawniej ten dzień znany był pod nazwą Jare Święto. Podczas Jarego Święta, celebrowano odradzanie się nowego życia po zimie, a dziś pozostałością dawnych czasów jest topienie Marzanny oraz malowanie jajek na Wielkanoc. 

Marzanna to kukła wykonana z siana lub słomy, najczęściej ubrana w białe szaty, niegdyś też z cierniową koroną z gałęzi głogu na głowie. Marzannę obnoszono wokół wioski, szydząc z zimy i przywołując wiosnę, a przy tym śpiewano, trzaskano z batów, używano grzechotek i innych instrumentów. Przy wtórze tychże dźwięków, Marzanna była palona lub topiona.

Utopienie Marzanny poprzedzały też wiosenne porządki w domostwach, oraz pieczenie pierwszych wiosennych kołaczy i zdobienie jajek. 
Nadejście wiosny hucznie świętowano, wyprawiając wystawne uczty. Jare Święto to też tradycja Śmigusa, dziś znanego pod nazwą Śmigus-Dyngus. 

Jak widać stare słowiańskie zwyczaje i dzisiaj są kultywowane, chociaż często zmieniły już swój charakter, a ich dawne znaczenie zostało zapomniane. 



Tak oto Marzannę, słowiańskie uosobienie zimy, przedstawia współczesny artysta:


KT

czwartek, 3 marca 2016

Słowiański artysta na ziemiach irlandzkich - Jarosław Chromy, pracownia "Veles"

Organizując zeszłoroczną Kupałę, szukaliśmy artystów związanych z kulturą Słowian. Okazało się to niełatwym zadaniem, szczególnie biorąc pod uwagę odległość od ojczyzny. 

Na szczęście, na naszej drodze stanął Jarosław Chromy, z pracowni artystycznej "Veles", który od kilkunastu lat zajmuje się tematyką kultury Słowian. Jarek zaprezentował swoje prace podczas Kupala Night 2015, dał się poznać jako bardzo twórczy i przyjazny artysta.



Dzisiaj miło jest nam zaprezentować twórczość oraz krótki wywiad z artystą na blogu Slavic Inspirations.

SI: Jarku, na początek dziękuję, że zgodziłeś się opowiedzieć o sobie i swojej pasji. Czy możesz w kilku zdaniach opowiedzieć, czym jest Twoja sztuka?

JCh: Zawsze czułem się artystą i odkąd pamiętam, interesowałem się korzeniami słowiańskimi. 16 lat temu zainteresowałem się sztukaterią (sztukateria - stiuki i inne elementy dekoracyjne, ornamenty, gzymsy, zazwyczaj wewnątrz pomieszczeń, wykonane z gipsu lub żywicy, często odlewane i montowane do ścian lub sufitów - przypis redakcji). Rozpocząłem wtedy pierwsze próby tworzenia, zaczynając od odtwarzania scen z mitologii greckiej, rzeźbiąc postacie bogów etc.
Początkowo rysowałem tylko ołówkiem i malowałem farbami akrylowymi, odtwarzając już istniejące prace, z czasem zacząłem przelewać na papier wizerunki, które podpowiadała mi własna wyobraźnia. Ponieważ cały czas nie przestawałem drążyć tematu Słowian i historii Polski przed erą Mieszka I, pewnego dnia postanowiłem połączyć obie pasje i powstała moja pierwsza słowiańska praca - Światowid z Wolina. (zdjęcie poniżej - redakcja)



SI: Jakie techniki artystyczne stosujesz?

JCh: Staram się być otwarty na różne style i techniki, ale moje ulubione materiały to przede wszystkim gips, glina i farby akrylowe. Jakiś czas temu zainteresowały mnie metody wykonywania ikon, czego efektem jest cykl obrazów stylizowanych na ikony właśnie. Namalowałem Światowida ze Zbrucza, słowiańską bohaterkę Dragomirę oraz Bolesława Zapomnianego. Szczególną wartość mają te dwie ostatnie postacie, zapomnieni bohaterowie dawnych czasów, w których chciałbym tchnąć nowe życie, odkurzyć z zakamarków historii.




SI: Kim był Bolesław Zapomniany?

JCh: Bolesław Zapomniany był jednym z władców Polski, który nie został wymieniony w poczcie królów i książąt polskich. Jego ojcem był książę Mieszko I. Jest niewiele źródeł, które wymieniają Bolesława Zapomnianego, a stało się tak prawdopodobnie ze względu na jego udział w powstaniu ludowym, wymierzonym przeciwko zachodzącym w państwie Słowian zmianom.

SI: Przyznam, że zaskoczyłeś mnie, znam dobrze historię Polski, ale o tym władcy nigdy nie słyszałam.  Proszę powiedz, skąd czerpiesz inspiracje?

JCh: Głównie z tego, co mnie otacza. Jak wspomniałem, połączyłem dwie pasje, zainteresowanie rodzimą wiarą oraz sztukę, rzeźbę pasję tworzenia. Miałem dwanaście lat, kiedy moi koledzy podsuwali mi książki, o których nie słyszałem w szkole. Wtedy też zacząłem marzyć o odwiedzeniu celtyckiego kraju, i jak widać marzenie się spełniło, mieszkam już w Irlandii jedenaście lat. Chociaż tematyka słowiańska jest mi najbliższa, to ma wiele wspólnego z historią Celtów czy Wikingów. Staram się podróżować i odwiedzać miejsca, w których czuć tchnienie historii. Moje ulubione to Ring of Kerry, Killarney, Tralee, czy Dublin.

SI: Jesteś też wielkim patriotą, prawda?

JCh: Tak, to prawda. Namalowałem obraz "Mały Powstaniec", nawiązując do Powstania Warszawskiego, sięgam też do tematyki husarii, niezwyciężonej formacji kawaleryjskiej Rzeczypospolitej.




SI: "Husarz" został wystawiony na aukcji dla Gniewka. 

JCh: Na stronach Facebook przeczytałem historię chłopca, o jakże pięknym słowiańskim imieniu. Gniewko urodził się ze złożoną wadą serca oraz niedorozwojem nerwów wzrokowych. Bardzo wzruszyła mnie ta historia, dlatego postanowiłem, że oddam na aukcję dla Gniewka "Husarza", a zlicytowaną kwotę przekażę na leczenie chłopca. 
(Więcej informacji o Gniewku można znaleźć tutaj - redakcja)


SI: Gdzie można obejrzeć Twoje dzieła?

JCh: Prowadzę blog oraz stronę na Facebook, zapraszam wszystkich do śledzenia moich wpisów pod tymi adresami:
http://veles1410.blogspot.ie/
oraz https://www.facebook.com/perun1410/?fref=ts



SI: Poza rzeźbą i malarstwem, czym jeszcze się interesujesz?

JCh: Sztuka jest najważniejsza, doceniam dobrą muzykę, zaczynając od poważnej, poprzez rock, punk, ale już stronię od reggae.

SI: I ostatnie, krótkie pytanie: czy zaszczycisz nas swoją obecnością podczas Kupala Night 2016?

JCh: Oczywiście ;)

SI; Dziękuję za arcyciekawą rozmowę, do zobaczenia.




KT